Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Mity - druga dawka

sobota, 19 kwietnia 2008 21:25
Dodam tylko, że mit nr 11 wymyśliłam JA.  Czasem aż boję się tego co mi w głowie siedzi ;-)

Mit nr 11 : " Luis Chudonogi i Bikini "

Na sławnej plaży Coca Cabana w zapyziałej wiosce Rio nieraz opalał się nie pierwszej młodości już bóg Luis Chudonogi. Miał jednak problem ten amator kąpieli słonecznych, bo nie była to plaża nudystów, a i on sam nie lubił opalać się na waleta. Jego opalacz był za gruby, za długi i w ogóle nie nadawał się do noszenia w temperaturas tych arenas doradas. Więc choć Luis nie był wprawnym krawcem wziął nożyczki i ze swych zimowych kalesonów stworzył dzieło niepowtarzalne i nowoczesne: Męskie Stringi Wiązane.

Mit nr 12 : " Valeron Szorstkowłosy i Wszy Czerwonomajtkie"

Był sobie bóg o imieniu Valeron, a przydomku Szorstkowłosy ,który miał szorstkie, długie, matowo-czarne włosy. Były tak długie, że okręcały glob ziemski trzy razy. Pewnego razu czarownica Nina Hagen z zazdrości o długie, czarne włosy Valerona, których sama nie miała zesłała na niego Wszy Czerwonomajtkie, aby swymi długimi, ostrymi, niemytymi zębiskami wysysały jego krew i czerwonymi majtkami drażniły byki podczas korridy. Reakcja Valerona na Czerwonomajtkie brutalne potwory była przerażająco histeryczna. Ku rozczarowaniu złej i podłej wiedźmy Valeron ściął włosy i spalił w kominku.

Mit nr 13 : " Joaquin o Kojącym Uśmiechu i American Psycho"

Pośród wszystkich bogów był jeden o nieprzeciętnie kojącym uśmiechu, który uspokajał sztormy, a konającym czynił śmierć lekką i radosną, a także gasił pragnienie. Doszły go słuchy, że na świecie pojawił się psychodelicznie psychopatyczny morderca Miguel Angel Salgado, który pociął swoją partnerkę-córkę eksprezydenta Realu Madryt, piłą tarczową. Joaquin postanowił zmierzyć się z potworem. Stanął na przeciw niego i gdy tylko się roześmiał potwór rozświetlił się niebiańskim światłem i rozpadł na miliony kawałeczków.

Mit nr 14 : " Iker Szybkoręki i TJV-pociąg dalekobieżny"

Iker był powszechnie znany ze swej szybkości i dużych chwytnych ramion. Zazdrosny o te umiejętności Jurek Dudek chwalił się całemu światu, że łapie pociągi jednym paluszkiem. Iker zdenerwowany tym bałwochwalstwem wyzwał gołosłownego Dudka na pojedynek, by udowodnił swoje umiejętności wobec świadków. Miejsce pojedynku wskazał zarozumiały Jerzy. Było to miejskie Wesołe Miasteczko. Tam to kłamliwy Dudek zatrzymał dziecięcą kolejkę. Wszyscy oglądający to widowisko wyśmiali go, a Iker by powiększyć jeszcze swoje zwycięstwo i klęskę swego wroga podążył do Francji gdzie z łatwością zatrzymał pociąg TJV.

Mit nr 15:"Alex Pijący Czystą Wodę Źródlaną i Dar Grabiny"

W wysokich górach mieszkał Alex P.C.W.Ź., który bardzo sobie cenił czystą wodę źródlaną z kompletem witamin i minerałów. A, że w górach panowały mroźne warunki, witaminy były mu bardzo potrzebne. Alex dzięki źródlanej wodzie zachował młody i zdrowy wygląd. Jego ulubionym dostawcą był Dar Grabiny, niestety przetwórnię wykupił zły Jaroszy, co rozgniewało Alexa. Rzucił piorunem w złośliwca i zwrócił przetwórnię prawowitym właścicielom, aby dalej rozkoszować się cudownym smakiem wody źródlanej.

Mit nr 16:"Nedved Złotowłosy i Kwiat Rumianku"

Wśród bogów tylko jeden promieniał blaskiem swych złotych kosmyków tak, że aż przyćmiewał słońce. Był to Nedved Złotowłosy, dla którego najważniejsze były włosy, ale także ludzie (byli na pewno mniej ważni, każdy dbałby o swoje włosy gdyby były tak piękne jak jego). Pewnego razu podczas porannego spaceru ujrzał wielki kwiat rumianku, a że inteligentny Nedved wiedział, że rumianek pielęgnuje blond pukle, chciał go zerwać. Ku zaskoczeniu boga giga rumianek ugryzł go w palec, to rozwścieczyło go i chciał go ściąć, wtedy kwiat przemówił ludzkim głosem "Nie ścinaj mnie, proszę! Spełnię twoje życzenie!" a Nedved pazerny był, bo czemu nie, więc skorzystał z oferty." Wielki Kwiecie Rumianku daj mi odżywkę do włosów jasnych" rumianek spełnił jego życzenie. Błyskotliwy bóg opatentował produkt i zarobił na tym miliony. Morał z tego taki, że czasem warto wybrać się na poranny spacer.

Mit nr 17:" Ruud Małpie Twarze i złośliwy troll sir Alex Ferguson”

Był na świecie jeden wstrętny troll, co był brzydki, złośliwy i nikt go nie lubił. Czepiał się burak wszystkiego, robił głupie żarty np. kupił na odpuście petardę komuś do dupy wsadził, tak dla joj! Nikczemne to było zachowanie i bolesne dla poszkodowanego (Guusa Hidinka, dobrze mu tak cha cha!). Tylko jeden mógł go powstrzymać, Ruud Małpie Twarze. Śmignął go w ten głupi czerep raz a dokładnie aż zagrzechotało na całym świecie i wiedzieli ludzie, że nikt im teraz nic do dupy nie wsadzi, a szkoda niektórym się należy.

Mit nr 18:" Buffon Wielkoręki i Poker"

Każdy lubi się chwalić, ale czasami to pierdoły bez pokrycia, jednak jest na świecie jeden, który nie lubi się chwalić, a umiejętności odkrywa w ciekawych sytuacjach. Tym oto bogiem, proszę ja was, jest Buffon Wielkoręki. I tak pewnego razu Buffon trafił do kasyna, gdzie źli ludzie chcieli go orżnąć. Bidul wtedy dzwonił do mamy, żeby przysłała mu trochę grosza, kiedy od razu poleciała na niego kupa monet. " Oooo! Dzięki mamo!" powiedział uradowany, wtedy oto podli ludzie zaprosili go do gry w pokera. " Wygrywa ten, kto ma większą rękę" wyjaśnili, ale to oczywiste, że Buffon Wielkoręki wygra, bo wygrał. Wyjechał z taczką pełną pieniędzy i odkrył, że umie grać w pokera.

Mit nr 19:" Baraja Żabi Uśmiech, co rozweseli każdego"

Gdy jest ci smutno, a wiem, że jest, spójrz na Baraje i nie roń już łez. Baraja uśmiechem smutek przegoni, ten uśmiech przegoni nawet depresje, więc nie maż się głąbie zafajdany, Baraja ma większe problemy niż twoje zatwardzenie.



komentarze (0) | dodaj komentarz

Flo

czwartek, 17 kwietnia 2008 23:50
Te dwa fragmenty, które dzisiaj zamieszczam są dalszym ciągiem poprzedniej historyjki. Jeden z nich wymyśliłam dzisiaj, drugi tylko poprawiłam.
Treść obu jest trochę, hmm, nakierowana na sceny łóżkowe, że to tak wyrażę, jednak nic nie poradzę, najlepiej mi się takie wymyśla.
Nawiasem mówiąc, mam nadzieję, że przyjdzie taki moment wreszcie w moim życiu, że nie będę musiała zmyślać…. Póki co wyładowuję się wymyślając takie sceny ;-)
Ponieważ to dość świeży materiał trudno mi go obiektywnie ocenić. Jeśli coś nie gra to chciałabym o tym wiedzieć.
Sugestie, pytania i inne mile widziane.

      ****************************************

Flo niczym dziki, rozszalały tajfun wybiegła z pokoju 217. Potrącając na schodach pokojówkę nawet nie odwróciła się by sprawdzić czy nic jej się nie stało. Potem biegła już prosto przed siebie ulicami Meridian jakby świat zewnętrzny w ogóle nie istniał. Przez łzy w oczach nie widziała nawet dokładnie swojej drogi. Parła na przód bardziej instynktownie niż świadomie. Zatrzymała się dopiero przed wysoką kamienicą, w której mieszkała razem ze swoją służącą. I tutaj dopiero opuściły ją siły. Flo weszła do budynku bardzo powoli i oparłszy się o ścianę zaczęła wspinać się po stromych schodach, jakby nogi same nie mogły jej już utrzymać. Mozolnie pokonując stopnień po stopniu dotarła na czwarte piętro. Zapukała do drzwi. Po chwili otworzyła jej młoda, uśmiechnięta dziewczyna w bardzo skromnym, lecz czystym i nowym stroju.
- Pani, już wróciłaś? – Flo spojrzała na nią groźnie, ale ominęła na progu bez słowa potrącając barkiem. Przeszła przez pokój chwyciła wazon ze stołu i z dziką furią cisnęła nim o ścianę. Wazon rozsypał się na milion drobnych kawałeczków, a jej służka stała przerażona przyciśnięta plecami do drzwi i zasłaniała usta dłońmi. Nieraz zdarzało się jej widzieć Flo wściekłą, jednak zwykle zamiast rzucać przedmiotami miotała takie przekleństwa, że biednej dziewczynie aż policzki od nich płonęły. Tymczasem Flo wbiła paznokcie w obicie fotela i zgarbiona nad nim, oddychała głęboko i głośno. Jej twarz zasłaniały włosy, ale przeczucie mówiło dziewczynie, że jej pani płakała. Wreszcie wampirzyca odrzuciła włosy do tyłu, wierzchem dłoni otarła oczy, wzięła głęboki wdech i jakby nigdy nic, najspokojniejszym głosem na jaki było ją stać powiedziała – Posprzątaj tu. – Po czym oddaliła się do swojej sypialni.
Kiedy tylko zamknęła za sobą drzwi oparła się o nie całym ciężarem ciała aż drewno głucho jęknęło i zsunęła się w dół, na kolana wpychając sobie do ust swój płaszcz by stłumić szloch. I tylko tyle mogła w tej chwili zrobić. Nie była zdolna do jakiegokolwiek działania. Nie była nawet zdolna myśleć.
Wreszcie, kiedy już zabrakło jej łez wstała i podeszła do toaletki.
„Wyglądam okropnie! Czerwone, zapuchnięte oczy podkrążone czarnymi podkówkami, barwiczka rozmazana wokół ust aż na policzki. Muszę doprowadzić się do porządku. Byłam głupia sądząc, że Kain będzie mnie pamiętał, że zapomni o wszystkim innym, oprócz mnie. Byłam głupia wierząc, że znaczę dla niego więcej niż zwykła nałożnica. Byłam głupia!” powtarzała te słowa jak mantrę poprawiając makijaż. W końcu znów wyglądała jak porcelanowa lalka, jednak za tą fasadą doskonałego wyglądu nie było nic prócz rozpaczy, która targała nią w tej chwili. I wiedziała, że nawet jeśli Kain o niej nie pamiętał, jeśli zapomniał, jeśli traktował ją jak osobistą dziwkę ona i tak podążyłaby za nim w otchłanie piekielne byle tylko być blisko niego.
Kiedy tak siedziała przed lustrem przyglądając się swojemu na powrót doskonałemu odbiciu usłyszała cichutkie pukanie do drzwi.
- Proszę! – służka wślizgnęła się do sypialni, widać było że wciąż jeszcze jest przerażona wybuchem swojej pani.
- Pani, masz gościa. – Flo spojrzała na nią jakby chciała z jej twarzy wyczytać tożsamość przybysza. Nikogo się nie spodziewała.
- Dobrze. Zaraz przyjdę. Zajmij się nim. – Dziewczyna posłusznie dygnęła i szybciutko wymknęła się z pokoju. Tymczasem Flo poprawiła włosy i suknię, rzuciła jeszcze jedno krytyczne spojrzenie w lustro i wyszła.
W fotelu przy stole siedział Sebastian.
- Witaj Flo! – wstał, kiedy ją zobaczył i pocałował ją w rękę.
- Witaj. Co cię tu sprowadza? – na czole Flo pojawiła się niewielka zmarszczka.
- Byłem w pobliżu. – uśmiechnął się, lecz za chwilę jego uśmiech zbladł. – Kain wrócił. Byłaś dziś z nim w hotelu. Wiem o wszystkim.
- Masz swoich szpiegów wszędzie. To nie wyjaśnia jednak dlaczego tu jesteś?
- Kain zabił Faustusa. Pewnie już o tym wiesz.
- Owszem. Markusa również. A to oznacza, że ty będziesz następny.
- Lub on.
- Nie łudź się. – uśmiechnęła się kwaśno. Sebastian roześmiał się. – Wciąż jesteś jego wierną suką, co? – nie odezwała się, zmierzyła go tylko wzrokiem. – Tak czy inaczej nie będę miał już czasu wpadać do ciebie, Sarafan Lord ma dla mnie nowe zadania, których nie mogę ci zdradzić. – Podszedł do niej, założył jej niesforny kosmyk za ucho i zanurzył dłoń w jej włosach. – Pomyślałem zatem że nie wypada odejść bez pożegnania, prawda Flo? – odwróciła od niego gwałtownie głowę, ale on złapał jej twarz w dłonie i odwrócił do siebie zmuszając ją by spojrzała mu w oczy – Wiem Flo, że wolałabyś poddać się nieokiełznanej chuci Kaina, ale tak dobrze zawsze wychodziło co udawanie, że jest ci ze mną dobrze, że możesz to zrobić jeszcze raz, prawda? – Flo spuściła i podniosła wzrok. Uśmiechnęła się kusząco, gdy mówiła: - Oczywiście, że mogę.
W sypialni Flo wzięła sprawy w swoje ręce. Nikt nie domyśliłby się, że przed chwilą perspektywa zabawienia Sebastiana była dla nie j tak wstrętna jak spędzenie nocy z nieboszczykiem. Bywał u niej tak często, że doskonale wiedziała jak go zadowolić, lecz wszystko robiła automatycznie. Udawała, że rozbudza on w niej namiętność i pasję, że zaspokajanie go sprawia jej przyjemność jednak myślami była poza swoim ciałem, które w tej chwili błyszczało od potu i kołysało tym samym taktem co ciało Sebastiana. Ona teraz nie miała ciała. Nie czuła nic, było jej wszystko jedno co się z nią działo. Myślała tylko o Kainie. O tym, że nie pozwoli mu odejść bez względu na wszystko.



                                          *********
Kain przemierzał kanion w drodze do Wieszczki. Na tym pustkowiu nie było żywej duszy a jednak Kain miał wrażenie, że nie jest sam. Wiedział, że jest śledzony i wiedział przez kogo.
- Dobrze się bawisz śledząc mnie, Flo? – odpowiedział mu kobiecy śmiech.
- Dopiero teraz zaczęło Ci to przeszkadzać? Zauważyłeś moją obecność już przy bramie wyjściowej z Meridian, czyż nie? Dlaczego zwracasz się do mnie teraz? - Flo powoli wychodziła z mroku zbliżając się do Kaina.
- Skąd wiedziałaś gdzie mnie znaleźć? - Kain odwrócił się już do niej twarzą, stali w pewnej odległości od siebie mierząc się wzrokiem.
- Wyczuwam Twoją obecność na wiele mil, nie muszę się zbytnio wysilać by cię odnaleźć. - Flo przybliżała się z każdym wypowiedzianym słowem.
- Jak wygodnie dla Ciebie! - zmrużył oczy w geście irytacji, podczas gdy Flo na sekundę zniknęła by za chwilę pojawić się tuż przed nim, tak blisko że czuł jej ciepły oddech na swojej twarzy.
- Doprawdy? - oboje przechylili głowy w tej samej chwili, patrzyli sobie w oczy, przymrużone u obojga, lecz oczy Flo przesłaniała gęsta zasłona czarnych rzęs. Oblizała powoli wargi nie spuszczając z niego wzroku.
- Powiedz mi Flo, kto Cię naprawdę do mnie przysłał jako „nagrodę”? – uśmiechnęła się.
- Ja sama. – na chwilę spuściła wzrok , by za chwilę ponownie spojrzeć mu w oczy - chciałam cię nagrodzić za.... – przerwał jej.
- Za moje męstwo, mój powrót i___ moją śmiałość – Flo uśmiechnęła się i podniosła brwi w geście niemego zdziwienia. Po chwili trwającej nie dłużej niż jedno uderzenie serca poczuła jego wargi na swoich. Najpierw całował ją bardzo powoli i delikatnie lecz już zaraz porwała go dzika pasja, przycisnął ją całą do siebie a ona oplotła swoje ramiona wokół jego szyi. Kain chwyciła rękami za jej pośladki by ją podnieść a ona oplotła go nogami w talii. Przeniósł ją pod ścianę kanionu i przycisnął ją do niej wciąż nie odrywając ust od niej.
Ta chwila istniała tylko dla nich. Świat wirował dookoła a oni stali w miejscu. Czas zwalniał i przyśpieszał, krew w ich żyła pulsowała w szalonym tempie, a serca biły z ogłuszającym łomotem.




Tymczasem życzę miłej lektury.



komentarze (0) | dodaj komentarz

Dzięx! ;-* Poprawiasz mi humor.

środa, 16 kwietnia 2008 23:20
Okej, popisałam trochę eski z Anią. Od razu mi lepiej, choć twarzą w twarz pogadam z nią chyba dopiero za tydzień. Ale i tak jest mi lepiej!
Przekonywała mnie [musze zrobić małą wstawkę, moja Ania pytała czy odezwał się do mnie dotąd, a ja zgodnie z prawdą napisałam jej, że nie – nie chcę być namolna] że może powinnam się odezwać pierwsza „niezobowiązująco”. Jednak myślę, że teraz to już trochę za późno. Nawet nie wiem co miałabym napisać żeby było ok. Wiem czego chcę, ale…..

Postanowiłam jednak tutaj podziękować za wspaniały wieczór! Bawiłam się naprawdę świetnie!
Zorientowani w sytuacji będą wiedzieć o co kaman, pozostali pozostaną nieświadomi ;-)

komentarze (0) | dodaj komentarz

Niewyobrażalna głupota w wykonaniu Psa i Kota

sobota, 12 kwietnia 2008 22:03
Na początku należy się krótkie wyjaśnienie. Poniższy twór nie jest jedynym dziełem grupy Fajans [choć może powinno być Szajs] którą tworzę ja i moja siostra. Nie są to też wszystkie mity, ale resztę umieszczę może później zależnie od tego jak się przyjmie ta porcyjka.

Ostrzegam, że leje się tu nieprzerwany strumień bezbrzeżnej głupoty, która nas niezmiernie śmieszy – po prostu turlamy się ze śmiechu czytając te pierdoły i zastanawiając się z lękiem jakimi ścieżkami błądzą nasze biedne myśli!

Większość osób nie zna mnie od tej strony, choć dla moich domowników nie jest to nowość.

Zapraszam do czytania, ubolewania nad naszą głupotą i dziwnym unikalnym poczuciem humoru oraz komentowania.

Dodam też, że obrażanie kogokolwiek nie leżało w naszych intencjach. Jeśli masz słabe nerwy, albo wysiądziesz z nerwów na początku nie czytaj dalej – tam jest tylko gorzej!!!!!!!


Miłej lektury!

PS. Może kiedyś wyjaśnię skąd te wszystkie postacie i dlaczego tak a nie inaczej - jeśli kogoś to zainteresuje.


Mitologia

Za górami, za lasami, za sześcioma sklepami monopolowymi stał siódmy, gdzie zawsze siedziała grupa bogów: Gary-Ojciec Wszechrzeczy, Tommy RadioRomans, Puyol o Klasycznych Rysach, Xavi Chomikowa Twarz, Roy Nieobliczalny, Pięknooki Mendieta, Raul Farciarz, Guti o Białych Licach, Morti Gładkoskóry, Hierro Małpie Uszy, Luis Chudonogi, Valeron Szorstkowłosy, Baraja Żabi Uśmiech, Joaquin o Kojącym Uśmiechu, Iker Szybkoręki, Alex Pijący Czystą Wodę Źródlaną, Nedved Złotowłosy, Ruud Małpie Twarze i Buffon Wielkoręki. Na początku był Wielki Wybuch Fevernovej. Z pyłu powstali bogowie i powołali do życia zespół The Darkness, żeby swą niebiańską muzą osładzali im trud tworzenia Świata i tak dalej i tak dalej . . . omińmy te nużące opisy i przejdźmy do konkretów.

Mit nr 1: „ O Garym Ojcu Wszechrzeczy i podłym Gołodupcowie"

Gdzieś na ciemnym krańcu świata gdzie sypiał zaropiały Gołodupcow. Było to antypatyczne indywiduum. Bogowie go nie lubili zwłaszcza Gary ( Ojciec Wszechrzeczy), a nie lubili go za to, że był a kogoś trza. Gołodupcow wszędzie eksponował swoją gołą dupę, co było odrażające i ekstremalne w skutkach. Aby zaniechać tych wstrętnych praktyk, Gary O.W. odział go w nieprzemakalne, niezdejmowalne i czerwone, lateksowe kalesony. Wtedy też Gołodupcow został ochrzczony i przyjął imię Dupolateks.

Mit nr 2 : " Tommy - 11 Muza ”

Tommy RadioRomans zawsze nudził się w towarzystwie innych, więc próbował wymyślić sobie rozrywkę. Wymyślił, więc radio, jednakże karzeł Łysy Żydan zazdrościł mu wymyślunku i wymyślił tenisistę i stworzył Agasiego i maszynkę mach3, a potem wpadł w ramiona Dietera Bohlena. Żyli długo i golili się wzajemnie.

Mit nr 3: „ Puyol i Odtłuszczony karzeł Lizarazu, co plądrował plantacje kabaczków"

Odtłuszczony karzeł Lizarazu plądrował plantację kabaczków, co wkurzyło bogów szczególnie dobrotliwego Puyola opiekuna wszystkich rolników i plantatorów. Odważny Puyol stanął z nim do walki i nie zląkł się nawet strumieni żelu, które karzeł wystrzeliwał do góry, na dół a nawet po spirali. Puyol zamachnął się swoimi pięknymi puklami i strącił Lizarazu w głąb przepaści Bara Bara Riki Tiki Tak gdzie zawsze grali Milano Boys, Bayerful a nawet Shazza. Zły karzeł nie mógł tego znieść i utopił się w żelowej wydzielinie.


Mit nr 4: „ Xavi i plaga Gnojne Żuki"

Kiedyś bardzo dawno temu populacja Gnojne Żuki opanowały świat. Bogowie wysłali najdzielniejszego, najwaleczniejszego i najwyższego (1,68 cm), aby zwalczył Gnojne Żuki. Jego bronią były policzki o niewyobrażalnej pojemności (100,000 litrów). Xavier stanął na przeciw armii Gnojne Żuki i rozwarł paszczę pochłaniając je wszystkie, co do nogi, aby wypluć je w przepaść Bara Bara Riki Tiki Tak by tam sczezły.

Mit nr 5:" Roy i nieobliczalny Dzida-Dzidowski"

Król Dzida i Królowa Monika żyli biednie i żywili się tylko Dzidkami, bo byli dzidojadami. Monice znudził się dzidowy mąż i poszła szukać szczęścia w Gaju Krzywodupym. Tam spotkała Roya i oczarowała go swoją głupotą aż ją zabił brutalnie. Król Dzida rozpaczał po stracie swojego lewego buta, chciał zabić Roya, ale Dzida był prostakiem i niezauważył kałuży, w której się utopił. Wtedy ich królestwo odżyło.

Mit nr 6: „ Jak Mendi Pięknooki spotkał krwiożerczą bestię Quique"

Mendi był pięknym, smukłym, wysportowanym i wogóle doskonałym bogiem lasów. Lubił przechadzać się po jarach i doglądać leśną zwierzynę. Kiedyś podczas jednej z takich wędrówek napotkał potworną bestyję. Miała ona ogromną opaloną, łysą głowę i bezczelny ogłupiający uśmiech. Bestia była tak bezpretensjonalnie głupia, że Mendi przeraził się do żywego nie na żarty. Więc wrócił do swej boskiej lepianki w lrsie i się nażarł. A gdy już się posilił powrócił na spotkanie z pogańską bestyją. Bestia miotała bluźniercze słowa, nieoceniona w zgładzeniu potwora okazała się pomoc skrzata Roberto Carlosa, który zagadał indywiduum na śmierć.

Mit nr 7: „ Raul Farciarz trafia szóstkę w totka"

Może się wydawać, że istoty boskie, które mają moc i wieczną młodość i życie wieczne nie potrzebują nic więcej do szczęścia, jednak Raul pragnął być milionerem. Nadarzała się okazja na dużą wygraną, więc Raul używając swoich boskich umiejętności udał się po pomoc do wyroczni, a ta wskazała mu szczęśliwe numery. Oczywiście jak to bóg ( młody i naiwny) Raul zgarnął cała pulę i kupił Złotą Latrynę Roku. To go uszczęśliwiło na dobre.

Mit nr 8: „ Guti o Białych Licach i Dupodaja"

W krainie gdzie dupy nosiło się w złotych koszykach wieszanych na szyi mieszkała honorowa Dupodaja. Dupodaja była wstrętną zagrzybiałą staruchą, która wciskała wszystkim dupy ze złotego koszyka. Pech chciał, że trafiła, na Gutiego o Białych Licach, który nie trawi dup wyjmowanych ze złotych koszyków (takie smakują najgorzej). Dupodaja była dwulicowa i chciała zwabić go do swej pieczary by skraść mu jego niebiańską, nieskazitelną, boską dupcię. Wtedy Guti wyciągnął swój świetlisty miecz i przerżnął ją na dwoje, a wszystkie dupy ze złotego koszyka wróciły do swoich właścicieli i grzecznie dopasowały się w swoich prawowitych miejscach.

Mit nr 9: " Morti Gładkoskóry i Delikatny Peeling"

Gdy Morti pewnego poranka spojrzał w lustro ujrzał na swej nieskazitelnej twarzy niewybaczalną i krzywdzącą nierówność. Poszedł z tym do Boskiej Kosmetyczki Wypełniającej Niewybaczalne Ubytki ( w skrócie BKWNU). Potraktowała go Boskim Wypełniaczem Niewyobrażalnych Ubytków w Sprayu i twarz Mortiego była jak nowa - na powrót niemowlęco gładka i brzoskwiniowo świeża.

Mit nr 10: " Hierro Małpie Uszy i pieśń orangutana"

W rozległej amazońskiej dżungli żyły muzykalne orangutany. Hierro był wielbicielem ich pieśni i producentem wielu ich płyt. Najzdolniejszy orangutan zwał się Wszawy Bolek. Jego przepiękny głos niósł się echem po całym świecie. Hierro załatwił mu światowe tourne, ale Wszawy Bolek zachorował na migdałki i stracił swój przepiękny głos. Hierro ogromnie się tym zmartwił i zabrał orangutana do boskiego lekarza Dr. Lüdwitza. Ten oto sporządził magiczny napój z bebechów skisłej ameby i tym sposobem uzdrowił małpę. Bolek odbył trasę, nagrał 10 albumów i dostał 6 nagród Grammy, Hierro zaś mógł rozkoszować się jego melodyjnym śpiewem.


komentarze (0) | dodaj komentarz

mój zwykły dzień

środa, 09 kwietnia 2008 0:56
Dziś nawet śniło mi się, że biegam. Pogoda była dokładnie taka jak za oknem kiedy wstawałam rano i podnosiłam rolety. Padało. Park na skałkach.

Kiedy biegam – a trwa to 35 minut – oprócz muzyki wypełniają mnie myśli, bo choć jestem zajęta biegiem to czynność ta nie absorbuje mojej wyobraźni, i ta, jako taka, pracuje na wysokich obrotach.
Myślę głównie o tym, że lubię, to co robię – lubię wstawać o godzinie siódmej rano kiedy miasto jest jeszcze ciche i spokojne, lubię kiedy słońce jest nisko nad horyzontem. Lubię nawet wyciskać brzuszki z Tamilee, bo wiem, że to ma sens, że ma mnie prowadzić do mojego celu. Lubię jeść musli na śniadanie o dziewiątej. Potem sprzątać mieszkanie, myć się, malować i chodzić po zakupy. A potem lubię sobie poleniuchować, takie „nic nie robić” żeby później lubić Goddess Workout z Dolhiną, uczyć się choreografii.
Nie lubię kiedy mi coś nie wychodzi.
Lubię słuchać mojej ulubionej muzyki.
Madonna – Erotica
Poe – Angry Johnny
Tori Amos – Cornflake girl
Dalida – Helwa Ya Baladi
Blog27- I want what I want
Aram Kchataturian – Masquerade waltz
Arsenium – My love
Band Ohne Name – Nobody
Rosenstolz – Ich komm an dir nicht weiter
Die 3.te Generation – Du bist sommer
Juli – Geile zeit
Deine Lakaien – Kiss
Deine Lakaien - Wunderbar
Deine Lakaien – Forest
Deine Lakaien – Game
Deine Lakaien – Fleeting
Brandy & Monica – The boy is mine

Myślę też o przyszłości. To motywuje mnie do większego wysiłku podczas biegu.
Dlatego myślę o tym, jak wyglądać będzie moje życie kiedy już będę chuda. O reakcjach z jakimi mogę się spotkać [All good I hope], o ludziach, którzy będą wtedy przy mnie.

Po workout’cie wstawiłam wodę na herbatkę [Spalanie, chciałam na maxa wykorzystać swój wysiłek fizyczny]. Dałam kotom jeść i napisałam kilka zdań w dzienniku. Było już kilka minut po dziewiątej kiedy nasypywałam musli do swojej chińskiej miseczki i zalewałam je kefirem. Z płyty leciało właśnie Deine Lakaien. Spokojny i ciepły głos Alexandra zawsze działa na mnie kojąco, ale również sprawia, że zatracam się w swoich fantazjach. Jedząc powoli musli czytałam wydruki o runach i archetypach wg Junga – przy okazji zaplamiłam kartki kefirem i zostały tłuste plamy – szukając w nich odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Za oknem było pochmurnie, bardzo wietrznie i mokro….

Przed chwilą przypomniałam sobie, że nie jadłam kolacji! A kupiłam sobie chlebek i polędwicę z piersi kurczaka specjalnie na kolacyjkę i zapomniałam! Przegapiłam jej porę, a po ósmej nie było już sensu jeść.

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 20 marca 2010

Licznik odwiedzin: 6030

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione blogi

O mnie

Kontakt:
gg:10440021
e-mail: lola-happy3@wp.pl

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 08.07.2009 8:08:53
  • autor: Emo ROxi
  • treść: Super blog!!!
    ...

Statystyki

Odwiedziny: 6030
Wpisy
  • liczba: 148
  • komentarze: 12
Galerie
  • liczba zdjęć: 18
  • komentarze: 3
Księga gości: 4
Bloog istnieje od: 759 dni

Wizytówka


Abradaque