Moi rodzice nawet nie zauważyli wielkiego plastra na prawym nadgarstku, zbytnio zajęci swoimi problemami.
Gotowi byliby pomyśleć, że próbowałam coś sobie zrobić! Nie uwierzyli by, że to był tylko wyjątkowo głupi wypadek! Może powiązaliby to jeszcze z niedawnym omdleniem? W takich sytuacjach zachowują się wręcz histerycznie! Nie wierzą w mój zdrowy rozsądek!
Było już dobrze po pierwszej, a ona mówi do mnie:
- Ale bym coś zjadła!
- Ochujałaś?!- mówię do niej- Nie możemy jeść w środku nocy! To niezdrowe i nierozsądne!"
- Wiem.- powiedziała zniechęcona.
A ostatnio zemdlałam. I mogę mówić o farcie, że nie rozbiłam sobie czaszki o framugę. Mój tłusty tyłek uderzył w nią pierwszy (we framugę, nie w czaszkę) i zamortyzował upadek.
Ale odczucia nieziemskie. Duszności. Zawroty głowy. Huk w uszach jak z silnika odrzutowca. Ciemno przed oczami. Jakbym się dusiła. No i oczywiście trzęsawka.
Uderzenie o linoleum otrzeźwiło mnie na chwilę na tyle, że sama wstałam i to w podskokach, ale mało brakowało abym za chwilę znów froterowała podłogę w przedpokoju.
Po tym incydencie trochę się przestraszyłam, ale nie na długo. Dziwne, bo zawsze myślałam, że jestem ze stali!
A teraz siedzę z opatrunkiem na nadgarstku i piszę po raz pierwszy od dłuższego czasu. Siedząc w wannie nie mogłam sobie przypomnieć czy to zimna czy ciepła woda spowalnia upływ krwi?
A kiedy poprawiałam makijaż przed wyjściem z nim to chciałam płakać! Normalnie rzygać mi się chciało, dlatego że z nim wychodziłam! Niby wcale nie musiałam tego robić, ale przekonywałam samą siebie, że nie mogę wiecznie siedzieć w domu w piżamie, oglądać stare filmy, chrupac musli i pić herbatki odchudzające. I poszłam.
Dwie godziny z nim wymęczyły mnie niczym maraton! Jak facet może aż tyle gadać!? Jak baba!! Czułam się jak wymietam, przepocona koszula!
Potem siedziałam długo na balkonie w piżamie z kubkiem gorącej czekolady i marzłam. Patrzyłam jak jakiś koleś nie widząc mnie odlewał się tuż pod moim balkonem! I nawet nie wytarł rąk! Obrzydlistwo!
Na przemian targa mną euforia i depresja. Okresy niezwykłej błyskotliwości i długie dni apatii, kiedy zupełnie nie potrafię się pozbierać.
Przylepiam nos do szyby, kiedy pada deszcz, albo zakopuję się między poduszkami na moim łóżku, przykrywam kocem po sam czubek głowy i uadając, że śpię, marzę.
Wychodzę o drugiej w nocy z psem. Zawsze najpierw stoję pół godziny przed otwartą szafą i zastanawiam się, co założyć. Jakbym miała wpaść na NIEGO pośrodku ciemnej alei bez latarń. Wmurowałoby mnie w chodnik! Co najwyżej George by go obszczekał. A w ciemności nie było by widać JEGO fiołkowych oczu. Może paliłby papierosa? Jego włosy zawsze w lekkim nieładzie.
A moje wczoraj przesiąknięte były zapachem wanili, cukru, soku z cytryny i mąki. Wonią pysznych ciasteczek, które sama upiekłam. Utarłam ciasto- bo robot kuchenny od pół roku jest w naprawie, nagrzałam piekarnik do białości i niczego nie zepsułam, niczego nie spaliłam! Myślę, że jestem cudowna!
Jestem ostatnio taka zajęta! I to o dziwo priorytetowo przez studia! W innych dziedzinach mam pomysły, właściwie idee i brak planów ich realizacji.
Chciałabym przystąpić do egzaminu na certyfikat z języka japońskiego na poziomie 4. To z kolei wymaga podjęcia nauki w jakiejś szkole językowej. Mój ograniczony budżet wymaga zaś by była to szkoła jak najtańsza. Poza tym pomoce naukowe i nne rzeczy, których potrzebuję również kosztują. Co powoduje, że muszę pomyśleć nad dodatkowym żródłem zarobku. Od dawna chodzi mi po głowie robienie biżuterii, ale to również pociaga za sobą wydatki w fazie początkowej, bo trzeba zakupić materiały i wyprodukować kilka sztuk na próbę. A mnie wciąż brakuje pieniędzy na bieżące wydatki.
Jest jeszcze remont [wciąż w fazie rozgrzebanej]. Kiedy się zakończy będę chciałą kupić kilka dodatków do pokoju by stworzyć w nim nastrój i klimat oraz przemycić trochę Japonii.
Złości mnie to, że tak wiele w życiu zależy od zawartości portfela.
Research książkowy trochę mi się zatrzymał. Ale to wina kłopotów z komputerem. Więcej mam materiałów do historii, której akcja dziać będzie się w świecie fantastycznym niż do tej bardziej urealnionej. Choć nie do końca będzie ona odzwierciedlać rzeczywistość. Na tym polega trudność w jej tworzeniu.
Mam nadzieję, że będę mogła w tej story wykorzystać informacje zdobyte podczas mojego badania nad problemem tożsamości i nierówności płci.
Skoro zaczynam od początku powinnam się jakoś przedstawić. Co chciałbyś o mnie wiedzieć?
Mój dowód osobisty mówi mi, że mam 24 lat, co nie może być chyba prawdą ponieważ czuję się na 20 -21. Oczywiście jestem brunetką. Mieszkam z rodzicami, siostrą i trzema cudwonymi kotami. Studiuję dziennikarstwo. To już trzeci kierunek, w którym próbuję swoich sił. Nie mam żadnych planów na przyszłość. Mam umowę o staż do 30 czerwca i do tej daty wszystko jest jasne, co będzie dalej zdążę się wystarczająco prędko przekonać. Jestem singlem i nie pytaj mnie dlaczego! Ludzie często zadają mi to pytanie. Nie wiem. Miałam milion teorii na ten temat, ale ostatecznie poprzestałam na tym, że po prostu jestem "starą panną" i tyle. Nad czym tu się zastanawiać?
Obecnie w moim życiu jestem na etapie poszukiwań. Szukam też nowych środków na wyrażenie siebie. Doszłam do wniosku, że nie można nikogo sobą zainteresować poprzez mędzenie. Opowiadanie o tym jak jest mi źle i nikogo nie lubię to w istocie najlepszy sposób żeby zrazić do siebie ludzi.
Poza tym rozwałkowując jeden temat nie rozwijam się w pisaniu. Przyznam z lekkim zażenowaniem, że założyłam tego bloga z myślą, że będą je czytali dwaj mężczyźni w jakimś sensie ważni dla mnie. Jeden z nich w między czasie stracił ważność. Drugi nie padł do moich stóp mimo podejmowanych przeze mnie wielu prób zainteresowania go. Jedne ze sposobów były lepsze, inne o wiele gorsze. Po roku od założenia mogę z całą pewnością powiedzieć, że wszystkie one zawiodły, a moją pomysłowość zastąpiła frustracja.
Muszę stwierdzić, że żadna ze mnie uwodzicielka. Na przestrzeni lat miałam tylko kilku - i to dosłownie KILKU - chłopaków. I nie żałuję, że nie walczyłam o więcej. Z tych kilku tylko jeden związek był poważniejszy. Między nami występowały jednak "różnice nie do pogodzenia". Dlatego od 3 lat bez mała tak sobie bimbam. A mój problem z facetami polega na tym, że większość z nich jest mało interesująca. W innym wypadku są zajęci.
Moje życie nie jest specjalnie skomplikowane. Raczej zadowala mnie to, co posiadam. Choć na szczęście pełnej satysfakcji jeszcze nie doznałam. Mnóstwo rzeczy mnie interesuje i wciąż odkrywam nowe fascynacje.
Czy jestem osobą ciekawą, zapytasz? Trudno powiedzieć coś takiego o sobie. Myślę, że psychoanalityk miałby ze mną sporo zabawy. Niektóre z moich zachowań sugerują nerwicę natręctw. Nie potrafię się zdecydować a kompromis jest u mnie wręcz niemożliwy, bo złoty środek nie istnieje kiedy chcesz dwóch skrajnie różnych rzeczy jednocześnie. Wciąż zaskakuję samą siebie i dziwię się swoim małym i wielkim dziwactwom.
Wiele osób nie wie, że w zaciszu domowym porafię się nieźle wygłupiać. Kiedyś miałam w zwyczaju wyśpiewywać na całe gardło pieśni legionowe. Poza tym wymyślam przednie dowcipy o murzynach silnie rasistowskie i obśmiewam się z nich [często sama] jak norka. Mimo iż nie jestem rasistką. Czasem potrafi mi naprawdę odbić i wygaduję głupoty, z których sama zaśmiewam się do łez. Chyba mam specyficzne poczucie humoru.
Czy warto mnie bliżej poznać? O ile masz naturę Indiany Jones'a lub zacięcię archeologiczne czyli innymi słowy lubisz mozolne grzebanie to jak najbardziej warto mnie poznawać po kawałku! Trochę jak pizza. Chyba nie pasuję do epoki, w której przyszło mi żyć lub przynajmniej do zachodniej kultury zatem można mnie traktować jak eksponat, coś co pozostało z wzniosłych przestarzałych idei. Na czym to polega? O tym innym razem.
niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 6032
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Kontakt:
gg:10440021
e-mail: lola-happy3@wp.pl